Kiedy myślę o Dolinie Persivala, mam przed oczami właśnie coś takiego: osadę, położoną wśród strzegących ją Pradawnych Lasów. Dotrzeć tu można jedynie jedną drogą, której..
– Myślałem, żeś chory – rzucił kpiąco Eryk do pozieleniałego na twarzy Arandagora.– Dobrze myślałeś – Arandagor ledwo trzymał się na nogach. – Spróbuj mnie..
– Zamykajcie te drzwi! – krzyknęła Moira. Astrid strzepnęła śnieg z rękawa.– Sypie… Dotarliśmy tu w ostatniej chwili. Gdyby ta śnieżyca złapała nas w drodze…..
Persival wbił zatroskany wzrok w stojącą na stole kamienną kulę. Ciężko było coś wyczytać z twarzy Harolda, siedzącego po drugiej stronie. Jedynie Melisandra nie kryła..
Persival patrzył na ciężką skrzynię stojącą na stole. Tak, trzeba to zrobić… Bez wątpliwości… Więc dlaczego zwleka? Przeszedł się po komnacie i ponownie stanął przed..
Persival skończył czytać list od Eryka. Odłożył go na stół i wielce zmartwiony wbił wzrok w widoczne z okna zamkowe błonia. Nie był zaskoczony. Prawdę..
Skrzypnęły dawno nieotwierane drzwi. Odziana w czerń Wiedźma ostrożnie pchnęła je i weszła do środka. – I jak? – Astrid niepewnie wsadziła głowę do sali…
Kapitan patrzył na mapę, chociaż znał ją na pamięć. Zachowywał spokój, choć targały nim gwałtowne emocje. Rivald – przywódca Górskiego Klanu, był jego serdecznym przyjacielem…
Z korytarza dobiegło dudnienie ciężkich kroków, a po chwili drzwi małej komnaty otworzyły się w hukiem i pojawił się w nich solidnie zbudowany mężczyzna.– Co..
[tymczasowe obozowisko u podnóża gór] – Martwię się o nią – Etril zerkając przez ramię, zwrócił się do Wiedźmy przygotowującej nad ogniskiem rozgrzewający napar. –..
Jadąca na czele oddziału kobieta rzuciła ostatnie spojrzenie w stronę pasma gór. – Etril – rzuciła do jeźdźca obok. – Na dole rozbijemy obóz. Jeszcze..
– Wszyscy cię szukają, Pani – cichy głos starego mężczyzny był zadziwiająco dobrze słyszalny wśród huku fal rozbijających się o skaliste wybrzeże Ainacary. Biała Pani..
[gdzieś w górach Kinslenaaru] – Nic nie zostało, Panie.Blady mężczyzna o twarzy przypominającej węża spojrzał na sługę beznamiętnym wzrokiem.– Jesteś pewien?– Tak, Panie. Z osady..