Ledwo Persival skończył pisać list, do jego komnaty wszedł Harold.
– Do czego ci potrzebny mój kruk? – zapytał podejrzliwie. – Mamy zimę. Przed paroma dniami użyłeś Palantira. Z kim nagle musisz się skontaktować?
Persival nie spieszył się z odpowiedzią. Dopiero pod naciskiem gniewnego spojrzenia syna powoli powiedział:
– Musimy być gotowi na wojnę. Niezależnie od tego, co zdecydują Pradawne, czy Magowie z sąsiednich królestw. Mam bardzo złe przeczucia…
– A ten list? – Harold nie odpuszczał.
– To do Aldary – westchnął Persival. – Ale chyba my tu też powinniśmy omówić parę rzeczy.


– Musimy się przygotować na wojnę – Persival nie bawił się w dyplomację.
Zebrani zamarli i tylko Harold głośno wypuścił powietrze.
– To już nie wierzymy w zapewnienia Pradawnych, że nic nam nie grozi? – zapytał z nieukrywaną ironią.
– Wiem, co myślisz o decyzji Pradawnych, o ich zakazie używania Magii Bojowej. I chociaż myślałem, że to nam zapewni pokój, teraz podzielam twoje obawy – niechętnie przyznał Persival.
– Lepiej późno, niż za późno – warknął Harold.
– No dobrze – Hector próbował załagodzić konflikt. – Czyli twoim zdaniem, Persivalu, Kinslenaar szykuje się do wojny z użyciem Czarnej Magii, a cały kontynent będzie wobec niej bezsilny, bo od ostatniej Wojny nie szkolimy Magów Bojowych?
– Z grubsza ujmując – tak.





Harold zmełł przekleństwo, ale nie odezwał się. Natomiast Albert pospieszył z raportem:
– Garnizon przy głównym trakcie jest gotowy na każdą okoliczność, poza użyciem Czarnej Magii. Tam nie ma nikogo, kto by sobie z tym poradził.
– Tegoroczne żniwa były udane – podjął Hector. – Jeśli trzeba będzie zmieścimy tu wszystkich mieszkańców Doliny.
– Trzeba wzmocnić patrole – z naciskiem podkreślił Harold. – Nikt nie uderzy z odległości. Jeśli zwiadowcy coś zauważą, zdążymy zadziałać. Ale co z resztą Ravenii??? Nie jest chroniona!
– Powinniśmy poinformować króla. On musi wiedzieć. Musi szykować wojska – przyznał Persival.
– Wojska?! – parsknął Harold. – Co zrobi królewska armia, kiedy stanie naprzeciwko Czarnych Magów?
– Magię zostawią na Korundię – głośno myślał Albert. – Ale zanim do niej dotrą, rzucą zwykłych żołnierzy… Trzeba strzec wybrzeża… I gromadzić zapasy na pozostałym terenie. Jakbym ruszał na Korundię, to najpierw spaliłbym pola…
– Jakże przydałby się jakiś informator z Kinslenaaru… – żachnął się Hector. – Gdzie te czasy, kiedy dobra siatka szpiegowska załatwiała większość problemów, zanim ujrzały światło dzienne?
– Możesz o nich zapomnieć – ponuro przyznał Persival.
Odkryj więcej z Wiedźmiświat
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
