– Skoro wszyscy tu jesteśmy, chciałabym coś oznajmić – w głosie Astrid brzmiał przywódczy ton. – Wszyscy wiemy co się stało. Nie wiemy kto i dlaczego zniszczył nasz dom. Dowiemy się tego. I – jeśli to będzie możliwe – wymierzymy sprawiedliwość. Teraz naszym zadaniem jest przeżyć zimę. A dzięki pomocy Duke Arandagora i Kapitana Eryka, mamy szansę. Ale jest jeszcze coś – zamilkła i rozejrzała się po zebranych w izbie.



– To moja ziemia. Ziemia moich Przodków. Póki jestem głową Klanu – ja tu rządzę. Nasza gościnność jest powszechnie znana. Nasza bezwzględność wobec tych, co mają złe zamiary – również. Jestem córką mojego ojca – pamiętajcie o tym. Żądam bezwzględnej lojalności i taką też odpłacam. Bez wyjątków.
Spojrzała na stojących przy barze swoich niedawnych rozmówców.
– Nie mam zastrzeżeń, co do waszych intencji, ale nie zrobicie na mojej ziemi niczego bez mojej zgody. Chcę wiedzieć o wszystkim. Osobiście będę podejmować decyzje. Jeśli będę potrzebować rady lub wsparcia – poproszę o nie. Moiro – jesteś przy mnie całe życie. Bardzo się liczę z twoją opinią. I chciałabym, aby tak pozostało. Kapitanie – sądzę, że powinieneś mi coś powiedzieć przed pożegnaniem. Duke Dagor – sojusz między naszymi Klanami jest niezniszczalny, ale respektujmy swoją niezależność.
Arandagor zagryzł usta.
– Spodziewałem się czegoś takiego. Faktycznie jesteś córką swego ojca, pani. I przepraszam, jeśli w trosce o ciebie uchybiliśmy twoim prawom.
Vessa triumfowała.
Tylko Moira wydawała się emanować smutkiem. Jedynie ona miała świadomość, czemu i komu będą musieli stawić czoła.
Odkryj więcej z Wiedźmiświat
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
