– Może faktycznie winien jestem ci pewne wyjaśnienia. Ale nie mogę tego zrobić przy wszystkich – zaczął z namysłem Eryk.
– Dobrze – zgodziła się Astrid. – Zatem zostawcie nas samych. Kapitan, Moira, Duke. Chcę, żeby Etril został ze mną. I mam wrażenie, że powinna w tej rozmowie uczestniczyć Vessa…

Zebrani z nieukrywanym zdziwieniem opuścili salę.

Eryk stanął przy kominku i po chwili namysłu powiedział:
– Naprawdę nie wiem, co i ile mogę wam powiedzieć… Ale sytuacja jest nietypowa i nikt nie ułożył pod nią dyspozycji… – wyraz twarzy zmienił mu się i zamiast dobrotliwego wesołka mieli przed sobą twardego żołnierza. – Zapewne domyślaliście się przez lata, że nie zajmuję się jedynie handlem między naszymi królestwami. Tak, drugą moją profesją jest dyplomacja. I ta wiadomość musi wam wystarczyć.

Arandagor skinął głową.

– Nie tylko ja pełnię podwójną rolę… – Eryk zawahał się. – Nie powinienem wam tego mówić, ale Vessa nalegała i nie do końca jestem przekonany, że nie miała racji. Vessa i jej mąż pełnili nie tylko… No nie byli jedynie karczmarzami… Dunkan pojechał nie tylko po kinslenaarskie napitki…

Vessa była niezwykle opanowana, ale widać było, że płaci za to opanowanie wielką cenę.
– Nie wiemy, dlaczego nie wrócił. I nie wiemy, co się z nim dzieje – powiedziała lodowatym tonem. – Natomiast uważam, że w Tawernie powinien powstać Posterunek. Tak jak dawniej było w Forcie. Czy was nie niepokoi fakt, że na pograniczu coś się dzieje, a Magowie i Pradawne nie widzą potrzeby przywrócenia Strażnicy po tej stronie gór?

Astrid milczała. Domyślała się czegoś podobnego. Zastanawiało ją tylko jedno:
– Dobrze, nie powiedzieliście mi, bo to wszystko wydarzyło się tak niespodziewanie. Ale dlaczego o niczym nie wiedział Arandagor??? Duke??? Głowa Klanu??? Czy Klany Wielkich Wyżyn traktowane są przez Ravenię i Skageland jak coś gorszego? Magowie nie wiedzą, co się tu dzieje? Sądzą, że nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo?!

Eryk przymknął oczy. Trafiła w sedno.
– Obawiam się – zaczął ostrożnie, – że nasz system klanowy sprawia, że… może faktycznie nie traktują nas poważnie… Żyjecie rozproszeni po Wielkich Wyżynach. W suwerennych Klanach… Rodziny przemieszczają się po tych terenach bez kontroli i nadzoru… Taka wolność nie każdemu mieści się w głowie…

– Wiecznie to samo – mruknął Arandagor. – Wybierzcie króla. Przenieście się do stałych osad. Ucywilizujcie się, bo żyjecie jak nomadzi. A my chcemy tak żyć!
– Tak – przytaknęła Moira. – I płacimy za to cenę. Dopóki nie wydarzy się coś dramatycznego, nikt się nami nie przejmuje.

– Wyżyny są ostatnim miejscem wolnych ludzi – ze smutkiem zauważyła Astrid. – Odrzucamy ich zasady, więc oni się nami nie przejmują?
– W skrócie? Tak – potwierdziła Vessa. – Ale skoro Kinslenaar uznał, że może sobie na nas ćwiczyć Czarną Magię, to znaczy, że będzie chciał jej użyć na tych cywilizowanych dupkach. Tylko wtedy będzie dla nich za późno. My spakujemy toboły i pojedziemy dalej, ale jeśli Pożoga trafi w ich miasta, to nie będą mieli czego zbierać.

Zapadła cisza.

– Powiem wam, co powinniśmy zrobić – odezwała się Astrid.
– Mów – zachęcił ją Arandagor. – To twoja ziemia.
– Sami utworzymy tu Strażnicę. Będziemy patrolować pogranicze. Jeśli zauważymy coś niepokojącego… – zawahała się. – No właśnie: co wtedy?
– Astrid – głos Kapitana był już spokojny. – Przez zimę nic się nie wydarzy. A do wiosny zmuszę Magów, żeby podjęli jakieś decyzje. Obiecuję. A ty mi obiecaj, że zachowacie ostrożność. Nie wiemy z kim mamy do czynienia. I co on zamierza. Użył Pożogi w jakimś celu i nie sądzę, aby było nim zniszczenie osady w górach. Moim zdaniem chciał coś przetestować. Wybrał waszą osadę, bo wiedział, że nikt się nie dowie. O tej porze roku wszyscy powinniście siedzieć w domu. Nie byłoby śladów.

– Zatem Posterunek. Przywieźcie wiosną ludzi do portu, musimy go utrzymać w sprawności. Tu, w Tawernie zrobimy gospodę… dla strudzonych podróżnych… Mało kto traktem teraz podróżuje, ale zawsze… Tak, trzeba ludzi ściągnąć… rybaków, młynarza, jakieś stado owiec… wznowić kapitanat… Dlaczego nikt wcześniej nie pomyślał, żeby tu przykrywkę urządzić? – Astrid zwróciła się do Kapitana.
– Fort działał. A twój ojciec nie chciał się pakować w żadne międzynarodowe afery.
– Na szczęście mam też charakter po matce – z satysfakcją zakończyła Astrid.

Erykowi przypomniała się jego nieżyjąca żona. Oraz córka, Stella. Przymknął oczy i przez chwilę nie był pewien, kogo powinien żałować: swojej siostrzenicy i jej ludzi, czy wroga, który nierozważnie wkroczył na ich ścieżkę.

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *