– Odpłynęli? – Vessa wyjrzała zza kuchennych drzwi. – Zaraz przyniosę grzane wino, bo musieliście zmarznąć w tym porcie na kość.

Postawiła na stole kociołek z parującym winem, a po sali rozszedł się przyjemny zapach korzeni.

– Brakowało mi tego – przyznał Etril. – Ryby z zatoki są w porządku, ale nie ma to jak porządny grzaniec zimą.
– Przywieźli zapas przypraw – Vessa uspokajająco pokiwała głową. – No dalej, szefowo – zwróciła się do Astrid. – Widzę, że coś tam wymyśliłaś, podzielisz się?

Astrid sięgnęła z przyjemnością po kufel. Rzeczywiście zmarzli w porcie odprowadzając Kapitana i Duke’a. I rzeczywiście miała pomysły, do których realizacji potrzebowała wszystkich swoich ludzi.

– Przede wszystkim chciałabym, żeby Moira założyła magiczne czujki. Jest za zimno, żeby włóczyć się bez sensu dokoła, a nigdzie dalej na razie nie pójdziemy. Jeśli Arnold, czy jak mu tam, siedzi w Dùn Mallaichte, to do wiosny stamtąd się nie wydostanie. A jeżeli wrócił do Kinslengraadu, to tym bardziej nie musimy się go tu obawiać przez parę miesięcy. Mamy czas.

– Żaden problem – odparła Moira. – Będę potrzebować Valerii.
– Nareszcie się do czegoś przyda – mruknęła Vessa. – Wybaczcie, ale ta dziewczyna koszmarnie mi działa na nerwy…
– Nie tylko tobie – potwierdziła Astrid. – Ale cóż… jako Wiedźma zawsze się czuła nieco… wyjątkowo…
– Ależ ty jesteś subtelna! – parsknął Etril. – Ale faktycznie, wreszcie jej zdolności na coś się przydadzą…

Astrid zastanawiała się nad czymś przez chwilę.
– Nie liczyłabym na Magów, prawdę mówiąc.

Moira utkwiła w niej przenikliwe spojrzenie.
– Coś knujesz… Lepiej od razu powiedz CO.
– Trzeba wysłać posłańca do Ainacary…
– Że co?! – Etril zaksztusił się winem. – Astrid, na litość… przecież tam się nikt nie dostanie bez zaproszenia!!!
– Zatem musimy znaleźć kogoś, kto sobie z tym poradzi – uśmiechnęła się Astrid wprawiając wszystkich w osłupienie. – Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to poprosić Białą Panią o wsparcie. Nie mamy ludzi. Nie mamy wojska. Nie sądzę, aby ktoś zaatakował Tawernę, bo po co? Ale możemy mieć oko na to, co się dzieje na pograniczu. Bo chociaż ten teren nikogo nie interesuje, to mogą tędy próbować przejść szpiedzy… albo rebelianci… Może nie wszystkim w Kinslenaarze podobają się tamtejsze porządki…
– I może… – Vessa urwała w pół słowa. – Może Duncan się pojawi…

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *