Maggie i Gary przywieźli ze sobą z podróży nie tylko zapas składników do mikstur i eliksirów, ale również… dziewczynkę.
Mała była dość brudna, nosiła jakąś szmatę zamiast ubrania, była wystraszona, wychudzona i wyglądała jak dzikie zwierzątko. Ale spojrzenie miała bystre i było w niej coś, co nie pasowało do zwykłego porzuconego dziecka.


– Co to za mała? – spytała zaintrygowana Lena.
– Próbowała ukraść nam jedzenie na popasie, dwa dni temu – odpowiedziała Maggie z dziwną miną.
– I przywieźliście ją do Zamku?!?! Mało mieliśmy tu kłopotów ostatnio? Kto wie kim ona jest!!!
Maggie westchnęła:
– To wiedźma. Pies na nią nie szczekał. A jak Gary chciał ją złapać, rzucała w niego szyszkami, nawet ich nie dotykając. Nie mówi po naszemu. Verdena, ale w jakimś dialekcie. Coś z nią trzeba zrobić. Myślałam, że Persival będzie miał jakiś pomysł, ale on chyba ma większe problemy na głowie.
– Dialekt verdeny… – zastanowiła się Lena. – Spróbuję. Mówię kilkoma.


– Coś podobnego!!! – Lena nie kryła wzburzenia.
– Co ci powiedziała?
– To podrzutek. Nie zna rodziców. Całe życie była w służbie. Kazali jej spać w chlewie. – teraz Lena była już wściekła.
– To wiele wyjaśnia…
– Och przestań! Chociaż faktycznie kąpiel by jej się przydała…
– Chyba już trzecia… – mruknęła Maggie.
– Nawet imienia jej nie dali! Wołali na nią „znajda”!!! Jak ostatni gospodarz chciał jej wtłuc, rzuciła nim o ścianę. Wygonili ją ze wsi. Wywieźli do lasu. Potem spotkała was.
– Bali się jej. Inaczej by ją zabili.
– Ma moce. Nie umie ich kontrolować. Jak się boi to działają. Powinna tu zostać. Może jeszcze da się coś z tym zrobić?
– Niech śpi na razie. Trzeba czymś ją przykryć. Strasznie tu zimno!
Kiedy mała znajda zasnęła, obie Czarownice strapione przysiadły na rozpadającej się ławce.
– Co z nią zrobimy?
– Nie mam pojęcia. Mogłaby zostać w zamku. Do pomocy. W kuchni na przykład.
– Pozwól, że przypomnę: tu nie ma kucharki. W sumie nikogo nie ma, bo Persival wszystkich przegonił. Jakbym dorwała tego szczu… Arnolda, czy jak mu tam, to…
– O, widzę, że mówisz jak Persival – Maggie zaśmiała się cicho, żeby nie zbudzić dziewczynki. – Trzeba ściągnąć służbę do Zamku. A tymczasem zajmijmy się wszystkim. I tą małą też.
– Masz pomysł, gdzie ich szukać?
– Tak, wiem gdzie mieszka Kordelia. Pytanie, czy zechce wrócić… Ona jest bardzo… drażliwa…
Odkryj więcej z Wiedźmiświat
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
