Wątpliwości

– Kapitanie – Sharky ściszył głos. – To nie jest opuszczone miejsce. Nie sądzę, aby tu nikogo nie było przez dwadzieścia lat.

Kapitan spojrzał bacznie na swojego adiutanta.
– Co masz na myśli?

Sharky rozejrzał się dyskretnie po sali.
– Nie ma takiej opcji, żeby tu nikogo nie było przez dwadzieścia lat. Tawerna i port wyglądają na opuszczone. Ale ktoś tu bywał. I to latem. Są resztki siana po stajniach. Ktoś naprawiał pomost. I nie widzę spadów pod jabłoniami…

Eryk zasępił się. Kto tu mógł bywać?

– O czym rozmawiacie? – Moira nie bawiła się w konwenanse.
– Och… – strapił się Kapitan, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
– O tym, że to miejsce nie jest opuszczone od dwudziestu lat – bezpardonowo wyręczyła go w odpowiedzi Vessa. – Też tak sądzę. Ktoś korzystał z tej kuchni. I to nie dalej jak rok temu. Zapas drewna w szopie wystarczy na całą zimę. Dla paru osób. I z pewnością w stajni trzymano konie.

– Co robimy? – Sharky przyglądał się Vessie z zainteresowaniem.
– Nic. Zajmujemy się swoimi sprawami – odparła Vessa. – Tylko zasugeruj Astrid wystawianie warty również na noc – dodała patrząc na Moirę.

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *