Spotkanie w Moran.

Z korytarza dobiegło dudnienie ciężkich kroków, a po chwili drzwi małej komnaty otworzyły się w hukiem i pojawił się w nich solidnie zbudowany mężczyzna.
– Co się dzieje? – zapytał nieco zdyszany. – Przybyłem natychmiast, jak Sharky przyniósł mi wiadomość.

Usiadł ciężko na ławie i otarł pot z czoła.

Stojący pod oknem mężczyzna podał mu pergamin.
– Sokół przyniósł to dziś rano.

Twarz przybysza robiła się coraz bledsza podczas lektury listu.
– Jesteś pewien Kapitanie, że to od Astrid? Brzmi…
– Brzmi – zgodził się Kapitan. – Jestem pewien. Tylko jej Wiedźma potrafi zrobić tę pieczęć. A ona prędzej umrze, niż zdradzi.

Do komnaty wszedł Sharky, przynosząc beczułkę z winem i kufle.
– Załoga zbiera ładunek. Posłałem ludzi do twoich magazynów, Arandagorze. Wybacz, że bez pozwolenia, ale czas nagli.
– Oczywiście, że posłałeś – żachnął się Arandagor. – Co tam się stało? – dodał, próbując zachować zimną krew.
– Wiem tyle, co ty. Osada zniszczona. Rivald i jego ludzie nie żyją. Astrid prowadzi tych, co ocaleli, do Starej Tawerny. Musimy tam dotrzeć statkiem niezwłocznie.
– Jak mogę pomóc? Czego ci potrzeba?
– Wszystkiego, co pozwoli przeżyć im zimę. Tawerna jest opuszczona od dwóch dekad. Może znajdą tam trochę drewna na opał i jakąś trawę dla koni, ale nic więcej. Musimy załadować na statek jedzenie, narzędzia, skóry…
– Kury – dodał Sharky.
– Tyś oszalał? – Kapitan prawie rozlał swoje wino.
– Nie, chłopak dobrze myśli… – przerwał mu Arandagor. – Kury. Ze dwa koty, jeśli nie chcemy, żeby musieli walczyć ze szczurami. Ryb mają w starym porcie pod dostatkiem, ale wątpię, żeby chodzili po górach z kozami czy owcami. Dobra, nie ma co marnować czasu. Spotkajmy się jutro w Przystani. Zobaczę, co jeszcze mi się uda zebrać.

Kapitan został sam w komnacie. Przez chwilę patrzył zamyślony przez okno, po czym pogłaskał siedzącego na stole sokoła:
– Wróć do swojej pani. Zanieś jej list. A ja tymczasem napiszę jeszcze jeden…


CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *