„Ciepło… Ogień chyba strzela… Dawno nie spałam w pościeli…”. Nagle ten błogostan przerwało przerażenie. Młoda kobieta próbowała zerwać się na równe nogi, ale tylko trochę się uniosła i opadła bez sił na poduszkę. Ktoś jeszcze był w tej izbie…




– Gdzie jestem? – wyszeptała z trudem.
– W bezpiecznym miejscu – odpowiedział kojący głos.
– Po której stronie???
– Wśród swoich. Wypij to. Prawie zamarzłaś. Ten wilk przyszedł tu za tobą.
– Lupo…
– Musisz odpocząć. Jutro przyniosę ci jakieś ubranie, bo ta sukienka raczej się nie nadaje na zimę, dziewczyno.
Niedawna uciekinierka wypiła ciepły napój i zapadła w sen.
Następnego dnia obudziła ją cisza. Za oknem było biało, pewnie w nocy spadł śnieg. Rozejrzała się dokoła. Izba wyglądała bardziej na pracownię zielarską, niż mieszkanie. I to taką, którą ktoś właśnie opuścił… Jej wierny Lupo leżał na łóżku i czekał, aż się obudzi. W piecu ktoś rozpalił ogień.
Te oględziny przerwało otwarcie drzwi.
– O, widzę, że dziś jest już lepiej! – entuzjastycznie zauważyła kobieta stojąca na progu. – Jestem Gloria. Przyniosłam ci coś do jedzenia i nowe ubranie. Bo ta twoja sukienka zupełnie nie nadaje się na zimę.
– Lena. Ty się mną opiekowałaś?
– Masz nieprawdopodobne szczęście, dziewczyno. Mało komu udaje się teraz przejść przez Puszczę.




Lena przebrała się w nowe ubranie. Na ogół nosiła prostsze suknie. Ta była elegancka i przypominała jej dawne czasy, kiedy… Westchnęła i usiadła przy koszu z przyniesionym jedzeniem. Była głodna i osłabiona długą wędrówką.
– O nic nie pytasz? – bardziej stwierdziła, niż spytała między kolejnymi kęsami.
– Jeśli Czarownica ucieka zimą przez Las, to musi mieć powód. Opowiesz, kiedy będziesz chciała. Możesz tu zostać. Jak ogarniemy tę szopę, powinna być w porządku. Komin działa, dach cały… tylko okna są tragiczne. Przyślę tu później Harolda. To jego ziemia.
– Przyślesz właściciela ziemi??? – niewiele brakowało, aby Lena zadławiła się kawałkiem chleba.
– No tak, to mój brat. Powinien się troszczyć o ten teren, nie sądzisz? – Gloria roześmiała się i po chwili dodała – Jesteś w Gleanuaine. Mój ojciec to Wielki Mag Persival. Ale wszystkim zajmuje się Harold, ojciec nie ma czasu na przyziemne problemy. Nie powinnaś teraz nigdzie wychodzić, pogodę mamy naprawdę paskudną.
To powiedziawszy sprawdziła, czy ogień pali się, jak powinien, upewniła się, że Lena poradzi sobie z zaparzeniem kolejnej porcji ziół i zniknęła za drzwiami.
Lena przez chwilę siedziała zamyślona. Tak, właśnie tu chciała dotrzeć. Do ostatniej Doliny zamieszkanej przez Wiedźmy i Czarodziejów. Nie wiedziała, co się dalej wydarzy, ale póki co była bezpieczna, a właściciele Doliny otoczyli ją opieką bez trudnych tłumaczeń.
– Lupo – zawołała do małego, szarego wilka – wygląda na to, że teraz to jest nasz dom…
Odkryj więcej z Wiedźmiświat
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
