Persival rzadko wspinał się na wieżę. Jeśli to robił, musiał mieć ważny powód, więc Harold ujrzawszy ojca spodziewał się kłopotów. I faktycznie, wizja opieki nad niesubordynowanym młokosem nie zachwyciła go, delikatnie to ujmując. Ale zanim odrzucił propozycję ojca, pomyślał, że jeśli ktoś miałby się zająć synem Maggie i Garego, to chyba właśnie on. Wychowywał się z Maggie, spędzili razem dzieciństwo w tym zamku. Z Garym byli najbliższymi przyjaciółmi od czasów Akademii. Można powiedzieć, że wyswatał tych dwoje, przywożąc kiedyś Garego do domu… Gdyby nie zostali wędrownymi medykami, Remus wychowywałby się tu, na Zamku… Gdyby zaprotestowali – Minerva nie zabrałaby chłopaka ze sobą do miasta… Jeżeli teraz uciekł od ciotki… Hm… Powiedzmy, że Harold poczuł się nieco winny tej sytuacji…

Milczał więc patrząc na otaczające zamek wrzosowiska i zastanawiał się, jak nowy obowiązek zmieni jego życie. I co na to powie Lena…

Maggie odchodziła od zmysłów. Co się z nim stało?! Uciekł od ciotki… Była zła, bo nie tak się umawiali, ale nie dziwiła się specjalnie. W ich rodach mało kto był cichy i pokorny, to dlaczego jej syn miałby się wyrodzić… Ale gdzie on jest! Gdyby szedł Traktem na wschód, spotkaliby się na drodze. Och, ten chłopak! Żeby tylko nie wpakował się w kłopoty…

Drzwi wozu otworzyły się z rozmachem i stanął w nich Gary, z krukiem na ramieniu.

– Kruk pocztowy?! – krzyknęła Maggie. – Skąd ty masz tutaj kruka pocztowego!
– Wyobraź sobie, że właśnie nadleciał – Gary nie krył zdziwienia. – Wygląda jak kruk Harolda.
– Och, daj szybko ten list. Jeśli Harold użył swojego kruka, to musi być coś pilnego!

– Ja go kiedyś uduszę – wysyczał Gary.
– Jeśli dorwiesz go przede mną – Maggie była wściekła.

– Wyobrażasz sobie ich miny? Jak go Hector przywiózł z wioski?
– Och, chciałabym tam być… A Harolda, gdy mu Persival zaproponował opiekę nad Remusem?
– Przypomniały mi się wszystkie numery, jakie odstawialiśmy we dwóch w szkole – Gary uśmiechnął się do wspomnień. – Jeśli Remus jest do nas podobny, to na Zamku może być ciekawie…

Maggie westchnęła.
– Kamień z serca. Możemy spokojnie jechać dalej. Zajmą się nim. Ale jak wpadnie w moje ręce…

Zatem postanowione.

Młody Remus był szczerze zaskoczony.

– Nie zostanę ukarany? – zapytał niedowierzająco.
– Nie. Nauczę cię odpowiedzialności za własne decyzje. Pokażę konsekwencje, jakie z nich wynikają. Jeśli chcesz być mężczyzną, musisz zachowywać się jak mężczyzna – stanowczo odparł Harold. – Być może zbyt długo byłeś pod opieką ciotki, która traktowała cię jak dziecko. Teraz masz okazję udowodnić, że już nim nie jesteś.

Remus odetchnął z ulgą i zapytał:
– Ale będę się uczyć na rycerza?
– Najpierw nauczysz się odpowiedzialności. Ale tak – Harold lekko się uśmiechnął. – Będziesz się uczyć na rycerza. Zaczniesz od czyszczenia koni i sprzątania izby gwardzistów.

A widząc zaskoczenie na twarzy chłopaka, dodał:
– Żadnej taryfy ulgowej. Jesteś synem mojej kuzynki, ale będziesz traktowany jak każdy kadet.
– Ale to przecież nie jest Akademia! – Remus próbował protestować.
– O nie… To jest coś więcej, niż Akademia… To jest ZAMEK.

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *