Persival wbił zatroskany wzrok w stojącą na stole kamienną kulę. Ciężko było coś wyczytać z twarzy Harolda, siedzącego po drugiej stronie. Jedynie Melisandra nie kryła ciekawości.

– Ale dlaczego on jest… zielony? Ten „talizman” Arnolda był czerwony!

Harold nadal milczał, więc Persival splótł ręce i powoli powiedział:
– Smocza Krew jest zielona. Nabiera czerwieni po związaniu z Czarną Magią. Jest najsilniejszym magicznym kamieniem w naszym świecie. Zarówno po dobrej, jak i złej stronie. Tylko wielcy Magowie potrafią jej użyć…
– No zaraz, przecież Harold użył jej do tej obronnej tarczy dla Rogera – Melisandra wpadła mu w słowo.

Harold skrzywił się, a Persival blado uśmiechnął.
– Może nie wszystko wiesz o Haroldzie, moja droga… Powtórzę: tylko wielcy Magowie potrafią użyć Smoczej Krwi. Innych zabije – łagodny ton Persivala zupełnie nie pasował do tego, co mówi. – Talizman z niej oddali śmierć. Antytalizman sprawi, że postradasz zmysły. Ale Smocza Krew w najczystszej postaci… – przerwał na chwilę. – To jest Palantir, moja droga.

Melisa próbowała poukładać sobie to, co usłyszała.
– PALANTIR? Magiczna Kula dzięki której nasi Przodkowie porozumiewali się na odległość?
– Tak – potwierdził Persival. – Ale mogli to czynić jedynie Pradawni lub Wielcy Magowie. Po zamknięciu Dradorcha w Dùn Mallaichte i nałożeniu Pieczęci, Wielka Rada zrezygnowała z tej formy…
– Zrezygnowała ze Starej Magii – warknął Harold. – Zawsze mówiłem, że nierozważnie. Zamknęliście Czarnego Maga, ale nie zlikwidowaliście Zła. Ono przetrwało. I na mój gust ma nowego Mistrza. Dobrze wiecie kogo. Pytanie tylko: jak silną mocą włada?

Persival rzucił synowi krótkie, ostrzegawcze spojrzenie.
– Pytań jest więcej. Nie powinniśmy o tym rozmawiać z tobą, Melisandro. Ale… wyprzedzę nieco wypadki. Chcemy, Rada Magów, żebyś została przyjęta do Kręgu. Ponieważ już to uzgodniliśmy, powiedzmy, że cię właśnie mianuję Strażniczką. Przysięgę złożysz w stosownym czasie.

Melisandra poczuła, że opuszczają ją siły. Strażniczką?! Przecież to najwyższy zaszczyt, jaki może spotkać Kuriera! Z trudem docierały do niej dalsze słowa Persivala.

– Pytań jest więcej. Jak Arnold wszedł w posiadanie tej mocy? Gdzie obecnie przebywa? Z kim? Jaką ma władzę? No i…
– Czy ktoś złamał Pieczęć na Przeklętej Fortecy? – dokończyła Melisandra.

Zapadła cisza, którą dopiero po dłuższej chwili przerwał Persival.
– Nie możemy czekać do lata, żeby zorganizować spotkanie Wielkiej Rady. Boję się, że atak na Górski Klan to dopiero początek. Trzeba… trzeba sprawdzić, co się dzieje. Kto za tym stoi. I jak możemy zapobiec kolejnej tragedii. A Palantir jest jedyną bezpieczną drogą komunikacji.

– Dlaczego nie używaliście go przez ten cały czas? – zdziwiła się Melisa. – Nie, żebym narzekała, ale zamiast wysyłać kurierów i kruki pocztowe, mogliście popukać w szklaną kulę i…
– Nie mogliśmy – przerwał jej Harold. – Użycie Palantirów budzi Pradawną Moc. Dobra i Zła. Daje władzę tym, którzy ich używają. Krótko mówiąc: to jest tak, jakbyś wtargnęła do Hiarty i niechcący machnęła różdżką na Rei. Mogłabyś ją rozbawić, albo nie miałabyś więcej wspomnień. Nigdy nie wiesz, jakie moce obudzisz, budząc Palantiry.

– Nie mamy wyjścia – westchnął Persival. – Po roztopach może być za późno.
– Nie mamy – przytaknął Harold.

Melisandra zacisnęła pięści.

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *