Zmierzchało, gdy na skraju Lasu pojawił się jeździec. Wynurzył się zza drzew dokładnie w tym miejscu, w którym niegdyś wyszła zza nich Lena. „Najwyższy czas!” – mruknął pod nosem i skierował konia w stronę Chaty Zielarki. Widać było, że nie jest tu po raz pierwszy i doskonale zna teren.

Chwilę później, siedzące w Starej Chacie trzy wiedźmy poderwało na nogi łomotanie w drzwi.

Maggie niechętnie podeszła do drzwi, mamrocząc : „Kto, u licha, o tej porze?”

W drzwiach pojawiła się postać w kapturze.

– MELISANDRA??? – Maggie stanęła wryta.

Melisandra rozejrzała się po chacie.
– Miałam nadzieję, że kogoś tu zastanę, ale spodziewałam się Glorii… A ty nie na Zamku?
– MELISA! – trudno było pomylić entuzjazm Stelli z czymkolwiek innym.
– Ty też tutaj?
– Przygotuj się na więcej niespodzianek, moja droga. Od pewnego czasu rosną w Dolinie, jak grzyby po deszczu – mruknęła Maggie.

Ale nawet Maggie nie przewidziała tego, co teraz nastąpiło.

Lena stała nieruchomo. Przypominała kamienny posąg. Wydawało się, że nawet nie oddycha. Wreszcie spojrzenie Melisy, której z trudem udało się zrzucić przemoczony płaszcz i oswobodzić z uścisków Stelli, powędrowało w jej stronę. I również Melisandra zamieniła się w kamień.

Stały tak chwilę, jakby rzucając czar odrętwienia na całą chatę. Aż wreszcie z ust Melisandry wyrwał się zduszony okrzyk:
– Na mą duszę… To niemożliwe…
– Wy się znacie? – zapytała zaskoczona Maggie.
– Czy my się znamy??? – wykrzyknęła Melisandra. – To moja siostra!

Rzuciła się w stronę Leny i za chwilę obie płakały i śmiały się na przemian, nie mogą uwierzyć w to, co widzą.

Kiedy ochłonęły na tyle, że mogły cokolwiek wyjaśnić, popłynęła niewiarygodna opowieść.

Rodzina Melisandry wychowywała Lenę od urodzenia. Obie dziewczyny były dla siebie jak siostry. Kiedy Melisandra wyjechała do Akademii, a potem wstąpiła w służbę królewską, ich kontakt nieco osłabł. Wysyłały do siebie czasem wiadomości, ale nie było sposobności, aby się spotykać. Aż wreszcie do ich wioski dotarły wieści o walkach z bojówkami w Korundii i zamknięciu granicy między Kinslenaarem a Ravenią. Z kolei Melisandra otrzymała druzgoczącą informację o zrównaniu z ziemią ich rodzinnego domu. I o tym, że nikt tego nie przeżył.

Obie siostry były przekonane, że ta druga nie żyje. Nic więc dziwnego, że to niespodziewane spotkanie, w jeszcze bardziej niespodziewanym miejscu, tak nimi wstrząsnęło.

CategoriesBez kategorii

Odkryj więcej z Wiedźmiświat

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *